- Może mógłbym je sprzedawać
Pingwiny z Madagaskaru |katalog |precel
„— Może mógłbym je sprzedawać jako środki przeczyszczające Powiesić jeden taki obraz w ubikacji i patrzeć nań co dzień o określonej godzinie.
— Zupełnie serio, mam wrażenie, że nie potrafiłbym żyć ani tygodnia razem z pańskimi obrazami. Doprowadziłyby mnie do szaleństwa w ciągu tygodnia.
— Idziemy
Szli ulicą Montmartre w górę, ku bulwarowi Clichy.
— Czy pan jadł już obiad — zapytał Gauguin.
— Nie. A pan
— Może pójdziemy do Bataillea.
— Doskonała myśl. Ma pan pieniądze
— Ani centyma. A pan
— Goły jak zwykle. Liczyłem, że Theo zaprosi mnie na obiad.
— No, w takim razie nie będziemy dziś jedli.
— Chodźmy przynajmniej zobaczyć, jaki jest dziś piat du jour . 1
Poszli przez rue Lepie, po czym skręcili na prawo, w rue des Abbesses. Madame Bataille przytwierdziła jak zwykle za pomocą pluskiewek nabazgrane atramentem menu do jednego ze sztucznych drzew, stojących w wazonach przed drzwiami.
— Hm — czytał Vincent — cóte de veau aux petits pois 2. Moja ulubiona potrawa.
— Nie cierpię cielęciny — oświadczył Gauguin.— Dobrze, że nie mamy pieniędzy.
— Quelle blague!
Powoli powędrowali na dół i weszli na mały, trójkątny skwer u stóp Butte.
— Popatrz — zawołał Gauguin — tu na ławce leży Paul Cezanne i śpi. Co za idiotyzm podkładać buty zamiast jaśka pod głowę! Obudźmy go!“(8)
Blog |hotele kotlina kłodzka |Bolek i Lolek
„— Może mógłbym je sprzedawać jako środki przeczyszczające Powiesić jeden taki obraz w ubikacji i patrzeć nań co dzień o określonej godzinie.
— Zupełnie serio, mam wrażenie, że nie potrafiłbym żyć ani tygodnia razem z pańskimi obrazami. Doprowadziłyby mnie do szaleństwa w ciągu tygodnia.
— Idziemy
Szli ulicą Montmartre w górę, ku bulwarowi Clichy.
— Czy pan jadł już obiad — zapytał Gauguin.
— Nie. A pan
— Może pójdziemy do Bataillea.
— Doskonała myśl. Ma pan pieniądze
— Ani centyma. A pan
— Goły jak zwykle. Liczyłem, że Theo zaprosi mnie na obiad.
— No, w takim razie nie będziemy dziś jedli.
— Chodźmy przynajmniej zobaczyć, jaki jest dziś piat du jour . 1
Poszli przez rue Lepie, po czym skręcili na prawo, w rue des Abbesses. Madame Bataille przytwierdziła jak zwykle za pomocą pluskiewek nabazgrane atramentem menu do jednego ze sztucznych drzew, stojących w wazonach przed drzwiami.
— Hm — czytał Vincent — cóte de veau aux petits pois 2. Moja ulubiona potrawa.
— Nie cierpię cielęciny — oświadczył Gauguin.— Dobrze, że nie mamy pieniędzy.
— Quelle blague!
Powoli powędrowali na dół i weszli na mały, trójkątny skwer u stóp Butte.
— Popatrz — zawołał Gauguin — tu na ławce leży Paul Cezanne i śpi. Co za idiotyzm podkładać buty zamiast jaśka pod głowę! Obudźmy go!“(8)
Blog |hotele kotlina kłodzka |Bolek i Lolek