- Czy coś się stało
Bwin |katalog |Pszczółka maja
„— Czy coś się stało — Odruchowo mecenas wstał również. Wachicki patrzył mu w oczy ni to pytająco, ni to z osłupieniem. Zresztą z osłupienia tego przezierała też i wściekłość.
— Dlaczego pan... to zrobił — spytał.
— Ale co, proszę pana
— No, przeniósł tę podstawkę z owocami z jednego końca stołu, ot tu... Czy pan mi coś wypomina czy... czy jak mam to rozumieć...
Nagle zabrał z obrusu kopertę, odsunął krzesło i wyszedł z jadalni bez pożegnania.
— Mam wrażenie, że u pana zatarła się granica... Granica między przypadkowymi przypadkami, a przypadkami nie przypadkowymi... Pan zresztą sam to czuje, bo raz po raz do tego powracał... — rzekł mecenas już w przedpokoju, wciąż starając się nie gestykulować i mówić wolno. Dziwna rzecz teraz już nie tylko niepokój gościa, lecz i jego wstyd jął mu się udzielać, wywołując nieznośne uczucie krępacji. Być może, obaj stali naprzeciwko siebie zaczerwieniem. — Niechże pan rozsądnie pomyśli!... Głupia podstawka z owocami... Dlaczego pan się tak nią przejął Zapewniam pana, że należy do tej samej kategorii, co i ta fotografia pociągu czy lokomotywy... Przecie naprawdę... na miłość Boską!... I dlaczego w tym niewinnym przenoszeniu lampy... czy innych przedmiotów z jednego miejsca na drugie widzi pan zawsze coś... Jednym słowem coś, czego na pewno w tym nie ma...“(5)
miedź |spływy kajakowe |Budowa domu
„— Czy coś się stało — Odruchowo mecenas wstał również. Wachicki patrzył mu w oczy ni to pytająco, ni to z osłupieniem. Zresztą z osłupienia tego przezierała też i wściekłość.
— Dlaczego pan... to zrobił — spytał.
— Ale co, proszę pana
— No, przeniósł tę podstawkę z owocami z jednego końca stołu, ot tu... Czy pan mi coś wypomina czy... czy jak mam to rozumieć...
Nagle zabrał z obrusu kopertę, odsunął krzesło i wyszedł z jadalni bez pożegnania.
— Mam wrażenie, że u pana zatarła się granica... Granica między przypadkowymi przypadkami, a przypadkami nie przypadkowymi... Pan zresztą sam to czuje, bo raz po raz do tego powracał... — rzekł mecenas już w przedpokoju, wciąż starając się nie gestykulować i mówić wolno. Dziwna rzecz teraz już nie tylko niepokój gościa, lecz i jego wstyd jął mu się udzielać, wywołując nieznośne uczucie krępacji. Być może, obaj stali naprzeciwko siebie zaczerwieniem. — Niechże pan rozsądnie pomyśli!... Głupia podstawka z owocami... Dlaczego pan się tak nią przejął Zapewniam pana, że należy do tej samej kategorii, co i ta fotografia pociągu czy lokomotywy... Przecie naprawdę... na miłość Boską!... I dlaczego w tym niewinnym przenoszeniu lampy... czy innych przedmiotów z jednego miejsca na drugie widzi pan zawsze coś... Jednym słowem coś, czego na pewno w tym nie ma...“(5)
miedź |spływy kajakowe |Budowa domu